0000-6956-piotr_bordo700_b_sml_120

Moja EMigracja

Autor:  Piotr Bordo
Gatunek: Proza
Wydawca: www.bezkartek.pl
Data wydania: 2010
Data dodania:  22 lipca 2010, 09:46:02
ISBN: ISBN 978-83-62330-13
Tagi:  Moja emigracja

Krótki opis:

To historia człowieka, wychowanego w czasach PRLu, który odnalazł się w tamtej „szarej rzeczywistości” jako cinkciarz i złodziej. Jego życie przypomina jazdę na „fali” w wesołym miasteczku. „Wagonik życia” wznosi się w gorę, na szczyt szczęścia, by potem spaść z hukiem na samo dno. Z pomocą JEGO, którego obecność zdefiniował, spędzając rok w buddyjskim zgromadzeniu, Piotr odbija się od dna i mozolnie pnie w gorę, by znowu przez chwilę być szczęśliwym. Radosne dzieciństwo, burzliwa młodość, więzienie, buddyjska asceza, Legia Cudzoziemska, w końcu dramatyczna próba odcięcia się do przeszłości i zakotwiczenia na francuskiej ziemi – ta opowieść wciąga i skłania do myślenia. Udało mu się. Dziś jest tak zwanym porządnym człowiekiem. Ma syna, rodzinę, przyjaciół, dobrą pracę, a z kryminalnej przeszłości został mu tylko „bujany krok”. Tylko dlaczego wciąż nie jest szczęśliwy??

Fragment:

 

3. Wojna.
Rano budzi mnie walenie do drzwi. Słyszę dziadka:
- Wstawajcie!!! Wojna, wojna !!!!!!
- Co?? - krzyczy ojciec.
- Włącz telewizor i nie wychodźcie z domu. Na Słonecznej
szły czołgi.
Ojciec włącza czarno-białego Szafira.
Po kilku minutach nagrzewania, pokazuje się Jaruzelski.
- TOWARZYSZE .... Rodacy....
Nie wiem, o co chodzi ale czuję, że chwila jest poważna.
Mama płacze, ojciec pali fajkę za fajką. Dziadek mówi, że
wszędzie wojsko, że nie można nigdzie iść.
- No tak - myślę sobie - to pewnie Teleranka też nie
będzie, a miał być Adam Słodowy i „Czterej pancerni i
pies”.
- Mamo?? A będę mógł iść na sanki??
- Cicho Piotrek, daj mi spokój.
Siostra mówi mi na ucho:
- Cicho bądź. Może się uda nie iść do kościoła. Może
zapomną. O, to jest pocieszenie. I tak nigdy nie mogłem

obejrzeć „Pancernych” do końca, bo mama zawsze
wyganiała na mszę. Dobrze chociaż, że wczoraj
obejrzałem „Kosmos 1999”. Przez cały dzień powtarzali w
telewizji tylko komunikat Jaruzelskiego.
- Mamo, a mogę iść na sanki??
- IDŹ I MNIE NIE DENERWUJ!!! - mówi zapłakana
mama.
Ubieram się ucieszony: czapka, szalik, rękawiczki, buty.
Wychodzę i biegnę do lasu. To niedaleko, zaraz koło
działek. Wszyscy już są, ale nikt nie jeździ.
- Podobno szkoły zamknięte – mówi ktoś starszy z
dzielnicy.
- Ty, a widziałeś czołgi??
Fajnie by było, jakby nie było szkoły. Takie długie ferie.
Śniegu jest dużo, można poszaleć! Radek już wskoczył na
sanki i jeździ - oczywiście tam, gdzie wszyscy się boją -
między drzewami. Ja też się boję, ale zjeżdżam. Może
wieczorem będzie już telewizja, bo nie mam nic do
czytania. Zapomniałem iść do biblioteki. A może
biblioteki też zamkną?? Kurde, co ja będę robił? - myślę.
Radek rozwalił całą kurtkę (zahaczył o drzewo).
Wracamy razem do domu. Jest już ciemno, ale na ulicy
jest spokój. Milicji nie ma.
- Kurde, matka mnie zabije, jak zobaczy kurtkę – mówi
Radek.
Żegnamy się. Cały mokry wchodzę do domu. Czapka,
rękawiczki, o kurde, gdzie jest szalik?? Układam wszystko
na piecu, żeby wyschło. Mama nawet nie zauważyła, że
zgubiłem szalik. W TV nadal Jaruzelski. Ojciec już zdążył
się gdzieś zahaczyć na wódę, ale udaje poważnego
i dyskutuje z dziadkiem i wujkiem. Nie rozumiem nic.

Jaka wojna? Przecież ja byłem na sankach. Siostra
wchodzi do pokoju.
- Brat, super!! Są ferie i ja nie jadę do internatu, bo nie ma
pociągu!
- Naprawdę?? Nie ma szkoły???
- Naprawdę dzieciaku! Nie widzisz, co się dzieje?
- No co???
- STAN WOJENNY!! Ach, dzieciaku i tak nie
zrozumiesz!!! Mam nadzieję, że chociaż do studniówki
coś się ruszy, bo chyba bym się załamała!!!! No i jeszcze
siedzieć w domu z tym pijakiem, przez cały tydzień!
Załamka!

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się